Ks. Franciszek Styra. Proboszcz – męczennik

Ks. Franciszek Styra urodził się 28 listopada 1882 r. w miejscowości Biedrzychowice[1] w powiecie prudnickim w diecezji wrocławskiej. Jego matka nazywała się Paulina Styra z domu Miczków, ojciec Józef Styra był drobnym chałupnikiem. Chrzest przyjął w kościele pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Biedrzychowicach. W latach 1891 – 1895 proboszczem biedrzychowickiej parafii był ks. Emanuel Schultzik[2], który miał duży wpływ na wybór życiowej drogi ks. Styry.

Początkowo uczęszczał do szkoły powszechnej w Biedrzychowicach, gdzie uzyskiwał wysokie stopnie w nauce. Następnie został wysłany przez ks. Emanuela Schultzika do szkoły w Głogówku, a później do gimnazjum w Prudniku. 18 lutego 1903 r. po ukończeniu gimnazjum i zdaniu egzaminu dojrzałości wstąpił do Seminarium we Wrocławiu. Tam przez 4 lat studiował na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Wrocławskiego. 27 czerwca 1907 r. z rąk bp Adolfa Bertrama otrzymał święcenia kapłańskie.

Tak wspomina ks. Styra o sobie w mszańskiej kronice parafialnej: „Narodziłem się w Biedrzychowicach powiatu prudnickiego, dnia 28 listopada 1882 r. Do studjów nakłonił mnie Ks. prob. Emanuel Schulzik. Był on swego czasu proboszczem w Wodzisławiu, skąd przyszedł do Biedrzychowic. Po jego przedwczesnej śmierci uczęszczałem do wyższej szkoły w Głogówku i do gimnazjum w Prudniku. Studja teologiczne odbyłem w Wrocławiu. W szkołach nauczyłem się wiele rzeczy, jednej bardzo potrzebnej rzeczy niestety nie: Kaligrafji. Powodem tego zaniedbania było, że do szkoły powszechnej od młodu uczęszczałem zaledwie dwa razy w tygodniu”[3].

Działalność duszpasterska

Pierwszą parafią, na którą trafił ks. Styra po święceniach kapłańskich była parafia pod wezwaniem św. Bartłomiej w Jełowie.

Następnie trafił 25 września 1907 r. do parafii Trójcy Przenajświętszej w Kochłowicach, gdzie przebywał do 29 września 1910 r. Proboszczem parafii w Kochłowicach był wtedy ks. Ludwik Tunkel[4]. Pochodził on również z Biedrzychowic. Można przypuszczać, że za jego sprawą ks. Styra trafił do Kochłowic. Kochłowice pod względem narodowościowym przypominały rodzinną wieś ks. Styry. Zdecydowana większość ludności mówiła po polsku i przyznawała się do polskości. Większość parafian utrzymywała się jednak nie tylko z rolnictwa, ale licznie pracowała w miejscowych i okolicznych zakładach przemysłowych, głównie kopalniach. Ks. Tunkel był zadeklarowanym Niemcem, a ks. Styra w tym czasie pod względem narodowościowym był neutralny, nie opowiadał się za polskością, w efekcie czego współpraca proboszcza z wikarym układała się dobrze.

Po posłudze w Kochłowicach trafił do parafii w Przyszowicach, gdzie sprawował posługę wikariusza do 1911 r. W przyszowickiej parafii proboszczem był w tym czasie ks. Augustyn Krakowski. Stamtąd ks. Styra udał się na placówkę w św. Piotra i Pawła Gliwicach, gdzie został przywitany 10 lipca 1911 r. Tam szczególnie w historie parafii wpisała się jego praca z głuchoniemymi. Niestety nie ma żadnych informacji na temat charakteru tej posługi.
Z pracy w gliwickiej parafii zachował się jedynie dokument z 9 lipca 1912 r. skierowany do ks. Styry przez lekarza, który udziela kapłanowi informacji na temat kuracji jaką ma zastosować, żeby wyleczyć swoje dolegliwości chorobowe[5]. Dokument ten informuje, że ks. Styra miał problemy z drogami oddechowymi, ale również potwierdza, że przebywał on w tym czasie w Gliwicach.

 Ks. Franciszek Styra (1882-1941)

 

W 1917 r. zostaje przeniesiony do Bierunia Starego, gdzie posługuje do 1919 r. Proboszczem parafii pod wezwaniem św. Bartłomieja Apostoła był w tym czasie ks. Mateusz Bielok[6]. Z Bierunia Starego 9 sierpnia 1919 r. przeniesiony zostaje do parafii św. Andrzeja Apostoła w Ujeździe, w powiecie strzeleckim, gdzie przebywał do 1922 r. Będąc w Ujeździe otrzymuje dekret przydzielający go do pomocy na placówkę w Rybniku w charakterze pierwszego kapelana. Prawdopodobnie chodziło o parafię Matki Boskiej Bolesnej i św. Antoniego w Rybniku, gdyż tam wikarym był ks. Józef Okrent[7]. W aktach personalnych ks. Styry zachowało się jedynie pismo protestu tamtejszych parafian, którzy sprzeciwiali się przybyciu ks. Styry do ich parafii[8]. Pismo zostało podpisane przez naczelników kilku gmin, z których składał się wtedy Rybnik tj. gminy Golejów, gminy Jejkowice, gminy Ligota, gminy Orzepowice, gminy Zebrzydowice. Z listu dowiadujemy się jednak kilku informacji dotyczących całej tej sprawy. Ks. Styra miał zająć stanowisko ks. Okrenta, którego przeniesiono do gimnazjum w Rybniku. Naczelnicy uważali, że nie potrzebują jeszcze jednego kapłana, gdyż mają kapelana ks. Matejczyka. Bardzo wiele do myślenia daje kolejny argument naczelników, wynika z niego, że uważają ks. Styrę za kapłana, który nie jest przychylny Polsce, wprawdzie zna język polski jednak: „(…) tem więcej że ks. Styra wcale z tem się nie taił na Polskę wyzywał i oświadczył, że wcale by do Polski nieszedł więc przeniesienie jego do parafji tutejszej nie przyczyniło by się do powiększenia tak nadwyrężonego spokoju w parafji”[9]. Z listu tego wynika, że ks. Styra był uważany za bardziej przychylnego kapłana Niemcom niż Polakom. Wynikać mogło to również z tego, że do tej pory posługiwał na parafiach znajdujących się na  pograniczu niemiecko – polskim, albo przynależących do zaboru Pruskiego. Pismo podobnej treści zostało skierowane do arcybiskupa diecezji wrocławskiej[10] różni się jednak od poprzedniego tym, że podpisane jest przez kilku parafian i nie zawiera już pieczątek oraz podpisów naczelników gmin rybnickich. W źródłach znajduję się również list ks. Styry, który odpowiada na postawione mu zarzuty[11]. Wywnioskować można z niego tyle, że do ks. Styry parafianie również wystosowali pismo, w którym zawiadamiają, że nie życzą sobie przybycia tego kapłana do ich parafii. Jednak tylko tyle udało się z niego wywnioskować, ze względu na trudności w odczytaniu tego pisma.

Analizując kolejne źródła można wywnioskować jedynie tyle, że ks. Styra do Rybnika jednak przybył, gdyż 22 grudnia 1922 r. wystosował właśnie z Rybnika prośbę o zamianowanie go proboszczem parafii w Bieruniu Starym, gdzie przed kilku laty posługiwał jako wikary[12]. Prośbę swą argumentował tym, że bardzo dobrze zna parafię bieruńską, gdyż pracował tam przeszło dwa lata, a po za tym jest już kapłanem z doświadczeniem, gdyż posługuje już od 15 lat. Prośba została jednak rozpatrzona negatywnie, gdyż do Bierunia Starego nie powrócił. Warto wspomnieć, że właśnie w rybnickiej parafii ks. Styra przygotował do swej pierwszej komunii ks. Konrada Szwedę, z którym spotkał się w ostatnich miesiącach swojego życia podczas pobytu w KL Auschwitz w 1941 r.

Po półrocznej posłudze w rybnickiej parafii[13] dekretem biskupim zostaje powołany do parafii św. Jerzego w Mszanie. Do Mszany przybył w 1923 r. na miejsce ks. Jana Pojdy[14], którego przeniesiono do parafii w Mysłowicach. Pełnił tam posługę kapelana pomagającego ks. Tuskerowi, który ze względu na bardzo zły stan zdrowia od kilku lat nie pełnił już wszystkich obowiązków proboszcza.

Ks. Jan Pojda, wikariusz w Mszanie 1920-1923

 

13 maja 1923 r. sołtys wsi Józef Sitek wystosował list[15] do Administratora Kościelnego w Katowicach ks. Augusta Hlonda, prosząc, aby na stanowisko proboszcza zamianować ks. Jana Pojdę. Argumentował to tym, iż ks. Pojda był dużo bardziej aktywnym duszpasterzem niż ks. Styra, dla porównania napisał, że ks. Styra uczy w szkole tylko 6 godzin, a ks. Pojda uczył 26 godzin. Zarzucał również ks. Styrze złe traktowanie ludności mszańskiej, która identyfikowała się z Polską, a ks. Styra miał rzekomo uznawać tylko ludność niemiecką, jako prawdziwy Niemiec. Za przykład niegodności ks. Styry na stanowisku proboszcza sołtys opisuje, że ks. Tusker nie uznawał ks. Styry za swego spowiednika. Zarzucał mu również nie zajmowanie się ludnością ubogą, co czynił sumiennie ks. Tusker. W praktyce ks. Styra musiał zarządzać parafią, gdyż proboszcz ks. Wilhelm Tusker był od kilku lat chory i nie był w stanie sprawnie nią kierować. Nieprzychylna atmosfera pogłębiła się jeszcze latem tegoż roku, po złamaniu nogi przez ks. Tuskera. W praktyce na ks. Styrę spadły wszystkie obowiązki duszpasterskie i administracyjne w parafii. Ks. W. Tusker zmarł 6 stycznia 1924 r. Jego grób do dnia dzisiejszego znajduje się obok kościoła parafialnego św. Jerzego w Mszanie. „Pochowany został ks. Tusker dnia 10-go stycznia w obecności 15 księży. Mowę pogrzebową wygłosił ks. prob. Ruta z Radlina.  Mszę św. odprawił ks. Dziekan Schnalke z Wodzisławia. Nad grobem przemówił Ks. Generalny Wikarjusz Dr. Bromboszcz, piętnując swawolę jednostek, które wypowiadały swoje życzenia co do następcy w sposób niegodny. Na krzyżu grobowym Ks. Tuskera zostały umieszczone słowa Psalmisty, oznaczające najlepiej pracy Ks. Tuskera: „Panie umiłowałem piękność domu twego i miejsce mieszkania chwały twojej” R.i.p.”[16].

Ks. Styra stał się m. in. na polecenie ks. Hlonda wykonawcą testamentu zmarłego duszpasterza mszańskiego. Z majątku zmarłego przekazał Zakładowi Misyjnemu w Rybniku globus i tellurium[17]. W konsekwencji śmierci ks. Tuskera na nowo nasiliły się animozje między ks. Styrą, a niechętnymi mu parafianami. Naczelnik gminy J. Sitek 23 stycznia 1924 r. wystosował list do administratora apostolskiego w Katowicach ks. Hlonda w sprawie audiencji dotyczącej obsadzenia stanowiska proboszcza[18]. W odpowiedzi ks. Hlond napisał: „W odpowiedzi na zapytanie w piśmie dajemy Szanownemu Panu do wiadomości, że obsadzenie probostwa w Mszanie zależy przede wszystkim od patronatu, do którego możemy skierować swoje życzenia. Wysłanie do nas w tym celu delegacji jest dla gminy kosztami połączone a nam niepotrzebne odbiera czas. Jeżeli gmina ma słuszne życzenia, niech je wyrazi piśmiennie”[19].

Ks. Franciszek Styra został oficjalnie mianowany proboszczem parafii w Mszanie 22 lutego 1924 r. Dekret oraz instrukcję wysłano 21 lutego 1924 r.[20]. Oficjalnie zamieszkał w parafii jako proboszcz od dnia 4 marca 1924 r. Przejął on całkowicie urząd po zmarłym proboszczu Tuskerze, który pełnił funkcję proboszcza przez 39 lat, a od 3 lat był na emeryturze.

W dokumentach kościelnych odnotowane jest, iż po śmierci ks. proboszcza Tuskera w parafii zapanował spór o stanowisko po nim. Większość parafian na stanowisku proboszcza widziała ks. Jana Pojdę, co argumentowali wolą zmarłego proboszcza. Podobno ks. Tusker miał zapewnić parafian, że ks. Jan Pojda zostanie jego następcą. Tak jednak się nie stało i wybuchła afera. W sprawie objęcia funkcji proboszcza wystosowano list[21] do Administratora w Katowicach, który został napisany tym samy charakterem pisma co list Józefa Sitka z 13 maja 1923 r. zatem za pewne on sam osobiście go redagował, jednak podpisany jest przez: sołtysa Józefa Sitka, Józefa Salomona, Pawła Salomona, Feliksa Skorupę, Ignacego Oślizło, Jana Pruszkowskiego i Wiktora Stęchłego. Widnieją na nim również pieczęcie: gminy Mszana, Związku Szkolnego, Związku Powstańców i Stronnictwa Narodowego. Oskarżali oni w nim  ks. Styrę o przeróżne występki. Ciekawe jest czy to co opisywali parafianie miało rzeczywiście miejsce niestety trudne jest to do ustalenia ze względu na brak źródeł. Jednak wszystko opisywane jest w sposób przesadny. Świadczyć o tym może również bardzo niegrzeczny ton listu i zarzuty jakie są stawiane Administratorowi Apostolskiemu, które pojawiają się już od samego początku listu: „Res mszanensis etiamnunc est finita. Tak się odzywamy do Waszej Apostolskiej Mości. Dziwi nas będąc zarazem oburzeni, że wbrew przyrzeczeń Ks. Administrator inaczej zarządził mianując księdza Styrę proboszczem w Mszanie nie uwzględniwszy wcale woli ostatniej  śp. Księdza Tuskera, który nas upewnił, ze nikt inny tylko ksiądz Pojda będzie po jego śmierci u nas w Mszanie proboszczem. Że się stało inaczej za to już Ks. Administrator odpowie. Na takie szachrowanie probostwem sobie nie pozwolimy. Może racja starszeństwa wzięła góre!”[22]. Oskarżano nowego proboszcza go również o niechęć do ludności polskiej w Mszanie i faworyzowanie ludności niemieckiej. W pierwszej kolejności zarzucano mu złe traktowanie ks. Tuskera, sugerując nawet, że to on jest sprawcą wypadku w wyniku którego uszkodzone zostało biodro proboszcza co doprowadziło do jego śmierci: „Ksiądz Styra tak zaniedbywał śp. Naszego proboszcza, że ten na nogi będąc słaby upadłszy zwichnął sobie biodro co było przyczyną ciężkiej jego choroby, a nawet i śmierci. Za księdza Pojdy by nie było do tego doszło, a nasz Czcigodny Ks. Proboszcz by jeszcze dziś był zdrów. Ale ks. Pojda nie mógł pomimo swej najlepszej chęci temu zaradzić, by móc Czcigodnemu swemu proboszczowi ostatnie chwile umilać”[23].

Ciągle przewija się wątek tego, że proboszczem miał zostać ks. Pojda i ciągle jest ks. Styra z nim porównywany. Zarzucano mu również: „A ksiądz Styra! O tem nic podobnego powiedzieć, ni można. Przeciwnie oznak się dużo mnoży. Przede wszystkim niedostępny, dumny, wszelka praca poza kościołem ustała, o biednych nie ma żadnego starania w szkole przed dziećmi mszanę nazywa psiarnią, dzieci wyzywa bachorami, a kobiety kamelami. Cóż o takim kapłanie myśleć!”[24] . Za skandal uważano, że miał w okresie żałoby po proboszczu Tuskerze urządzać sobie tańce na probostwie razem z zakonnikiem III zakonu franciszkańskiego od godziny 18 do 22 wieczorem.

Parafianie w liście wystosowanym 8 marca 1924 r. do administratora apostolskiego w Katowicach opisywali również, że ks. Styra jeszcze za życia proboszcza Tuskera uważał się za najważniejszego na probostwie. Skandal wybuchnął także z powodu dobytku po ks. Tuskerze. Po śmierci proboszcza ks. Styra zgodnie z wolą zmarłego przeznaczył jego tellurium oraz globus na rzecz Zakładu Misyjnego w Rybniku, a książki pozostawił na parafii co nie spodobało się niektórym parafianom, którzy byli nie do informowani, gdyż sprawa książek, tellurium i globusów została już dawno rozwiązana i to za zgodą Administratora Apostolskiego, który był prawnym spadkobiercą wyżej wymienionego dobytku po zmarłym. W tej sprawie w obronie ks. Styry wystąpił ksiądz Teodor Sąsała,[25] rektor Zakładu Misyjnego w Rybniku. Wystosował 18 kwietnia 1924 r. oficjale pismo do ks. Augusta Hlonda, w który opisał, że w maju 1923 r. w dniu odpustu w parafii mszańskiej, na probostwie przebywał ks. Drobny i był świadkiem rozmowy, w której ks. proboszcz Tusker mówił ks. Styrze, że może jego dwa globusy oraz jedno tellurium przeznaczyć na cele naukowe dla Zakładu Misyjnego w Rybniku. Sprawa zatem została oficjalnie zakończona. Główny zarzut z jakim spotkał się administrator w liście parafian dotyczył nieprawnego obsadzenia ks. Styry, zarzucano mu, że przystał na naciski ks. dziekana Franciszka Schnalkego[26], którego do poparcia ks. Styry namawiał niejaki Augustyn Tatarczyk. Oczywiście, nie wszyscy parafianie byli zadeklarowanymi przeciwnikami ks. Styry; posiadał on również zdecydowanych zwolenników. Byli nimi m.in. członkowie III zakonu franciszkańskiego w parafii. Stopniowo sytuacja zaczęła się normalizować, protesty inspirowane głównie przez naczelnika gminy J. Sitka ucichły wraz z jego śmiercią, chociaż nadal istniała opozycja przeciwko ks. Styrze. W latach późniejszych kilku parafian mszańskich wysłało do Kurii Biskupiej w Katowicach kilka donosów. Pierwszy wystosowany był przez niejakiego Walentego Plutowskiego[27], który na wstępie zaznaczył, że pisze: „W imieniu obywateli gminy…”[28]. Wystosował on wobec księdza kilka zarzutów podkreślając, że hańbią nie tylko mszańskiego proboszcza, ale również : „rzucają smutny cień na kościół katolicki”[29]. Opisuje on w nim: „W roku 1931 zdarzył się wypadek śmiertelny w którym niewinnie padł Wincenty Witosch – podczas pogrzebu przy eskorcie padły następujące wyrazy: powinien pochowany być poza murami kościoła, zaśpiewać mu o dziewczętach, pokropić go wódką, nie dziękuje ani wam rodzice, ani wam tak licznie zebranym[…]”[30]. W dalszej części listu autor podaje kolejne występki proboszcza. Zarzuca mu złe traktowanie osób starszych, miał rzekomo uderzyć staruszkę siedząca spokojnie w ławce w twarz oraz podczas pogrzebu inną starszą kobietę parasolką tak, że przez kilka tygodni leżała ciężko chora w domu. Miał również źle potraktować pewnego wdowca, który przyszedł zapłacić za pogrzeb żony. Autor donosu podaje również dokładnie wiek tych osób oraz wymienia kilka nazwisk. Ks. Styra miał również źle traktować dzieci w szkole: „dzieci chodzące na lekcje katechizacji po prostu szykanuje; Prokopowi Władysławowi zarzucał, że ojciec jego chodzi po żebranym chlebie, dziecko broniąc ojca, że to nie prawda (sam poświadczyć mogę gdyż jest lokatorem mej matki) znieważył słownie iż dziecko później gwałtem chodzić nie chciało – Brzoza….że nie był na lekcji został pobity, że sińce miał kilka dni. Matkę Prokopa Władysława w konfesjonale pytał zgoła o prywatnych rzeczach. Ławki w kościele które sprzedaje do siedzenia ( nie powinny być płacone, gdyż kościół dawno wypłacony ) nie daje ich ludziom starym i potrzebującym miejsca do siedzenia, lecz swoim protegowanym i wybranym, starym odbiera (Brzoza Józef, Reclikowa Marta) miejsca zamienia itp. stare kobiety w kościele popycha …dzieci bije po twarzy ( dowód Tatarczyka idąc do kościoła jeszcze przed bramą kościelną uderzony został 7 razy w twarz – kazania wygłasza po prostu ordynarne używa wyrazów jak dziwki, szmaty[…]”[31]. Opisuje również sytuacje, w której ks. Styra zachował się haniebnie w stosunku do niego, miał go obrzucić obelgami za wieszanie ogłoszeń gminnych na tablicy przed bramą kościelną oraz wyrzucić z zakrystii kościelnej. Autor zaznacza w liście, że w Mszanie bywał rzadko, ale jest źle traktowany przez proboszcza. Zwraca się również do Administratora o to, by zainterweniował i przeniósł ks. Styrę do innej parafii.[32] Warto tutaj podkreślić, iż że autor tego listu zaznacza, że nie pisze tylko w swoim imieniu, ale podpisany jest tylko on. W parafii również nie przebywa stale, więc nie był świadkiem wydarzeń opisywanych, jedynie tych odnoszących się do jego osoby. Podawanie również dokładnej liczby np. uderzenia w twarz, również świadczy o niewiarygodności wydarzenia, chyba, że liczbę 7 podaje symbolicznie. Można zatem tutaj wnioskować, iż większość wydarzeń opisywanych jest naciągnięta i nieprawdziwa, gdyż autor nie jest ich świadkiem, ale dowiaduje się o nich z relacji niektórych parafian. List został przez Administratora Katowickiego przesłany do ks. dziekana Schnalkiego z poleceniem zbadania całej sprawy.

Ks. dziekan odpisuje tak: „Ks. proboszcz Styra oświadczył się, że odpowie na uczynione mu w powyższym liście zarzuty dopiero wtedy, jeżeli mu się umożliwi przeczytać go w całości włącznie podpis autora[33]. Zatem treść listu została ks. Styrze przedstawiona pokrótce i bez ujawnienia autora. Na list ks. Styra odpowiedział[34] wyjaśniając Administratorowi, kim jest Walenty Plutowski i że w kościele mszańskim rzadko bywa, co miało na celu ukazanie niewiarygodności zdarzeń, jakie opisał. Opisuje również, że autor listu został wyproszony z zakrystii, gdyż zachowywał się w sposób niegodny i są świadkowie tego zdarzenia. Ks. Styra odpowiada również na wszystkie przedstawione mu zarzuty. Oświadcza, że nigdy nie uderzył starszej kobiety w twarz, że nie szykanuje dzieci na katechezie oraz ich nie bije. Wyjaśnia również sprawę ławek kościelnych oraz że nie używał nigdy ordynarnych słów na kazaniach. Opisuje również okoliczności związane ze śmiercią Wincentego Witosza: „Dnia 3 lutego(1931r.) powstała kłótnia na tle osobistym porachunków pomiędzy powracającym z zabawy 21 – letnim rolnikiem Wincentym Witoszem z Mszany w towarzystwie braci Plutowskich, Krzystali i Gertrudy Wolnej z Mszany a Szymiczkiem, Sosną, Grzegoszczykiem i Pękałą z Skrzyszowa. Po krótkiej wymianie słów z kłótni wywiązała się bójka w trakcie której Witosz otrzymał kilka pchnięć nożem w głowę” (Polonja)” oraz  z pogrzebem: Prawdą jest, że przy pogrzebie Witosza nie dziękowałem rodzicom, ponieważ mi ojciec oświadczył: „Nam go nie żal, nie mieliśmy nic z niego”. Prawdą jest, że wypowiedziałem niezadowolenie z tego, że druhny tak liczny biorą udział w tym pogrzebie, prawdą jest, ze karciłem zbrodnię. Musiałem to uczynić już to dla tego, że w listopadzie 1929 r. odebrał sobie życie 19 – letni młodzieniec, w lipcu 1930 r. zaś zastrzelił się 24- letni młodzieniec – obydwaj z tej samej przyczyny, z której postradał swe życie śp. Witosz[35]. Ks. Styra odpowiada również na resztę zarzutów, które wyjaśnia: „2) Prawdą jest że żona Hojki Juliusza przy innej uroczystości pogrzebowej po dwukrotnym upomnieniu, by nie mówiła została przeze mnie dotknięta parasolem. Nie prawdą jest bym ją był tak silnie uderzył parasolem, że przeleżała w łóżku, nie prawdą wobec tego jest by był lekarz albo ksiądz do niej wezwany.

3) Pogrzeb żony Goduli Józefa – zamożnego rolnika – został odprawiony w sposób uroczysty , tak jak był zamówiony  – dzwonienie odprowadzenie z domu[…] Płacąc za pogrzeb za probostwie 95 zł oświadczył Godula z złością: „Wiele? – a to im powiadom, ja się nie dam w Mszanie pochować.” Prawdą jest, że za te słowa otrzymał Godula swoje pieniądze spowrotem i został wyproszony z probostwa. Nie prawdą jest by Godula został wyrzucony”[36]. Argumenty jakie przedstawia ks. Styra na swoją obronę są dosyć mocne i można je uznać za wiarygodne, dlatego też ks. dziekan Schnalke wystosował krótką notę[37] do listu ks. Styry skierowaną do Walentego Plutowskiego, w której wyjaśnia, że przedstawione przez niego zarzuty są niezgodne z rzeczywistością. Na tym sprawa została zakończona.

Drugi list wystosowany został przez Franciszka Tatarczyka na początku 1940 r.[38]. Postawiono w nim zarzut niewłaściwej postawy ks. proboszcza Styry wobec autora podczas spowiedzi świętej. Autor opisuje w nim ordynarne słownictwo proboszcza, jakie używał w konfesjonale podaje również przykład innego penitenta, który miał być przez proboszcza wyzywany. List ten napisany został w czasie trwającej wojny, dlatego w odpowiedzi na niego kuria wystosowała pismo[39] do ks. Styry, w którym tłumaczy: „Kuria Diecezjalna sprawy ze względów zrozumiałych badać nie może”[40]. Jednak prosi: „Gdyby wyrazy takie rzeczywiście miałaby miejsce u ks. Proboszcza, należy bezwarunkowo w przyszłości je zaniechać, by nie podważano świętości sakramentu”[41]. Ks. Styra w odpowiedzi na pismo z kurii poprosił w liście[42], żeby mu przesłano pismo ze skargą do wglądu. Ze względów na brak materiałów w tej sprawie nie można ustalić czy takie postępowanie proboszcza miało miejsce czy nie.

Faktem jest, że ks. Styra był człowiekiem stanowczym, wyrażającym się czasami dosadnie, ale jednocześnie cechował się wysoką kulturą osobistą. Jednocześnie był człowiekiem wybuchowym, co prowadziło do dwuznacznych sytuacji i wywoływało sprzeciw u osób dotkniętym postępowaniem proboszcza mszańskiego. Nie tolerował on zachowania niegodnego chrześcijanina, piętnował je w sposób czasami przesadny. Ks. Styra był zwolennikiem pojednania pomiędzy swoimi parafianami, którzy byli podzieleni, głównie co do przynależności narodowościowej Górnego Śląska. Wydaje się, że taką zgodę udało mu się osiągnąć pod koniec lat dwudziestych[43]. Parafianie doceniali również jego troskę o parafię. Na łamach „Gościa Niedzielnego” pisano, że jest on: „[…] ogólnie szanowany i lubiany[44].

Ks. Styra skupił się na duszpasterstwie. I wojna światowa oraz okres powstań śląskich niewątpliwie przyniosły osłabienie religijności wśród mieszkańców Górnego Śląska. Zmniejszyła się charyzma duchowieństwa. Aby przeciwdziałać temu negatywnemu zjawisku proboszcz mszański położył nacisk na rozwój życia religijnego w podległej mu parafii. Służyły temu m.in. istniejące organizacje przykościelne. Szczególną rolę odgrywały: istniejąca od 1916 r. Sodalicja Mariańska Panien oraz powołana w 1917 r. Sodalicja Mariańska Młodzieńców. Pracami Sodalicji Panien kierowały Maria Pawera, Maria Tatarczyk oraz Maria Wija[45]. W 1927 r. z inicjatywy ks. Styry Sodalicję Mariańską Młodzieńców przemianowano na Stowarzyszenie Młodzieży Polskiej. Jego pracami kierował Józef Marek. Organizacje te były nastawione na pracę wśród młodzieży, która była najbardziej podatna na nowe nurty społeczne i ideologie. Inną organizacją działającą na terenie parafii był III zakon franciszkański[46], który został kanonicznie erygowany tutaj (za sprawą ks. Styry) w 1926 r.[47]. Stopniowo rosła liczba jego członków. Szczególnie owocny był rok 1935, kiedy to po rekolekcjach wstąpiło do niego aż 119 osób. Tym samym liczba jego członków wynosiła 151. Przeważały w nim kobiety, które stanowiły przeszło ¾ składu. Jego pracami kierował zarząd, do którego należeli: Augustyn Tkocz, Maria Tatarczyk, Jan Marcol oraz Maria Pawera[48]. Ponadto w parafii działały: Bractwo Serca Pana Jezusa[49], Bractwo Pocieszenia[50], Towarzystwo Katolików Robotniczych, Stowarzyszenie Matek Chrześcijańskich, Katolickie Stowarzyszenie Młodych, Dzieci Jezusa, Związek św. Antoniego, Arcybractwo Pocieszenia, Bractwo Krzyża Świętego, Bractwo Różańcowe, Związek Matek Chrześcijańskich, Związek Dzieciństwa Jezusowego oraz Związek Świętej Rodziny[51]. Szeroką działalność rozwinęła również Akcja Katolicka, która m.in. koordynowała działalność istniejących na terenie parafii bractw i stowarzyszeń. Istotnym elementem działań duszpasterskich były rekolekcje, które regularnie odbywały się na terenie parafii. Cieszyły się one dużą popularnością wśród parafian. Nową formą działalności duszpasterskiej były pielgrzymki oraz wycieczki parafialne. Pierwsza pielgrzymka została zorganizowana do Kalwarii Zebrzydowskiej w 1927 r., a wycieczka w 1930 r. do Krakowa, Wieliczki i Czernej[52].

15-17.08.1930 r. odbyła się wycieczka parafian do Krakowa, Wieliczki i Czernej

 

Jako rządca parafii ks. Styra okazał się bardzo sprawnym i skrupulatnym administratorem. Na początku uporządkował sprawy związane z przejęciem parafii oraz zaległości będące wynikiem choroby swojego poprzednika. Sporządził: protokół tradycji parafii datowany na 12 marca 1924 r., spisy inwentarza kościelnego, nieruchomości, archiwum parafialnego, registratury oraz stan finansów parafii[53]. Z dokumentów tych dowiadujemy się, że parafia posiadała grunty rolne (ok. 29 ha) oraz gospodarstwo. Plebania była dwupiętrowa, w dobrym stanie. Pod koniec marca 1924 r. ks. Styra przesłał dziekanowi wodzisławskiemu wraz z protokołem tradycji parafii Jusiurandum de sinceritate fidei[54]. Zaczął prowadzić kronikę parafialną. Przyjął również nową gospodynię, powierzając tą funkcje swojej niezamężnej młodszej siostrze Urszuli. W 1937 r. zastąpiła ją wdowa Maria Serwotka. Powołał zarząd kościelny, w którym znaleźli się: Józef Grzonka, Paweł Grzonka, Ludwig Mitko, Adolf Tatarczyk, Jan Tatarczyk, kościelny Alojzy Mizia oraz organista Amand Stanienda[55].

Ks. Styra musiał zadbać również o gospodarstwo, które przynależało do parafii i stanowiło istotną część uposażenia proboszcza. Część ziemi nadal była oddana w dzierżawę. Przebudował częściowo zabudowania gospodarcze, głównie chlewy. Stopniowo ograniczał ilość ziemi uprawnej. Część pól obsadzono sosnami i dębami. Proboszcz oddał również grunt pod budowę nowej w szkoły w Mszanie. Nowy budynek szkolny został oddany do użytku w 1938 r. W budynku tym znalazły się również pomieszczenia mieszkalne dla kościelnego oraz sala do nauki przygotowawczej do sakramentów[56].

Inną sferą, którą zajął się ks. Styra, był kościół i zabudowania plebani. Podjął prace remontowe w świątyni oraz na probostwie. W 1925 r. rozpoczęła się modernizacja wnętrza kościoła. Poszerzono chór i zwiększono liczbę ławek; pomalowano wnętrze. Prace wykonał Michał Rzytki z Raciborza. Firma Klimosz i Durszlag z Rybnika wyremontowała organy. W oknach osadzono witraże przedstawiające św. Barbarę, św. Urbana oraz Matkę Boską Częstochowską. Proboszcz polecił ogrodzić teren plebanii oraz przykościelnego cmentarza. W 1928 r. wyremontowano dach wieży kościelnej, pokrywając go miedzianą blachą, odnowiono zakrystię. Wokół kościoła położono chodnik. Na plebani zmieniono podłogi oraz wyremontowano kuchnię[57].

Na cmentarzu 13 września 1925 r. odsłonięto pomnik poległych powstańców w III powstaniu śląskim. W czasie jego uroczystego poświęcenia ks. Styra wspólnie z ks. Edwardem Adamczykiem z Moszczenicy oraz ks. Janem Matejczykiem ze Skrzyszowa odprawił uroczystą mszę św.[58] Popierał również rozwój harcerstwa. W 1926 r. w lesie proboszczowskim odbył się kurs instruktorski dla okręgu rybnickiego ZHP. Proboszcz prowadził ponadto lekcje religii w mszańskich szkołach[59]. Jego zaangażowanie w budowę pomnika oraz poparcie dla harcerstwa wyraźnie dowiodło, że wbrew obawom swoich parafian nie przejawiał postawy proniemieckiej.

5-21. 08. 1926 r. odbył się kurs instruktorski dla harcerzy z okręgu rybnickiego w lesie proboszczowskim. Wzięło w nim udział ok. 30 chłopców

 

Ks. Styra nie angażował się w działalność polityczną. Starał się być duszpasterzem wszystkich swoich parafian. Był stanowczym kapłanem, konsekwentnie realizującym zasady chrześcijańskie w życiu osobistym i duszpasterstwie. Taka postawa przyczyniła się do wyciszenia napięć istniejących na początku jego posługi proboszczowskiej w Mszanie. Z czasem zyskał poważanie wśród swoich parafian, był dla nich niekwestionowanym autorytetem.

Okres II wojny światowej

We wrześniu 1939 r. sytuacja uległa diametralnej zmianie. Parafię dotknęły działania wojenne, a następnie rozpoczęła się okupacja niemiecka. Opór stawiany 1 września 1939 r. przez polskie oddziały, doprowadził do zniszczenia kilku domostw we wsi.
Dnia 1 września 1939 r. z samego rana do Mszany przybywali od strony Jastrzębia i Pawłowic uciekinierzy polscy ostrzegający o nadciągających wojskach hitlerowskich. W jednej z części Mszany Bożej Górze kilku żołnierzy polskich na koniach zaczęło stawiać opór. Opancerzone auta niemieckie docierały do granic wsi.
W wyniku strzelaniny było wielu rannych oraz zabitych. Pewna kobieta z Krakowa, która razem z mężem oraz żołnierzem polskim eskortującym zaopatrzenie dla wojska polskiego, podróżując ciężarówką z Bohumina do Jastrzębia wjechała prosto w ogień karabinów i zginęła na miejscu. Mąż, żołnierz oraz szofer nie odnieśli żadnych obrażeń. „Zbłąkana kula, śmiertelnie raniła kobietę(…). Zjawił się z białą chusteczką w ręce
ks. Styra do konającej”[60].
Pochowana została na cmentarzu przy kościele parafialnym[61]. W tamtej części wsi Niemcy dokonali zniszczeń„[…] Spalili granatami stodołę Salomona, stodołę i dom Marka, dom Krzyżoka na Bożej – Górze. Strona niemiecka miała jednego zabitego, który poległ pod domem Krzyżoka i dwóch ciężko rannych. Jeden tank niemiecki został spalony pod Szotkówką. Polacy stracili jednego zabitego i dwóch rannych. Auto polskie zostało spalone pod stodołą Salomona”[62].  Również od strony Turzy Śląskiej zaczęły do Mszany docierać niemieckie samochody pancerne. Spotkały się one z oporem kawalerii polskiej pod laskiem na granicy Mszana – Biadaczów – Wilchwy. Dowódca oddziału podoficer z Poręby koło Pszczyny został zabity na miejscu, postrzelono jeszcze jednego żołnierza pozostali zostali wzięci do niewoli. Wojska niemieckie zaczęły się posuwać dalej. W kościele w tym czasie trwało nabożeństwo, gdyż był to pierwszy piątek miesiąca.

Po nabożeństwie część ludzi czekała jeszcze na spowiedź, gdy usłyszeli co się stało zaczęli pośpiesznie uciekać z kościoła[63]. Ks. Franciszek Styra apelował wtedy do swoich wiernych by nie czynili paniki tylko spokojnie wracali do swoich domów[64]. W innych częściach wsi:
„[…] W piwnicy domu Krótkich na skrzyżowaniu ukrywali się młodzi chłopcy uciekający
z Jastrzębia. Hitlerowcy okrążyli dom twierdząc, iż strzały padły z tego właśnie domu. Wyprowadzono tych chłopców 17 – 18 letnich bezbronnych i niewinnych prowadząc ich przez wieś na rozstrzelanie. Wówczas to proboszcz mszański ks. Styra gorący patriota Polak powiadomiony o tragedii chłopców natychmiast przybył na miejsce, a znając język niemiecki interweniował zaręczając własną głową niewinność tych chłopców, których po usilnych próbach zwolniono.[…]”[65]. „Uratował od rozstrzelania
9 młodzieńców. Żyje jeszcze jeden z nich i wspomina dramat tamtych chwil i ratunek księdza”[66].
Wraz z przybyciem okupanta wieś opuścili powstańcy śląscy oraz patrioci polscy. Wielu z nich dotarło na Węgry oraz do Rumunii. Rodziny ich pozostały narażone na szykany ze strony niemieckiej. Wieś została odcięta od świata nie dochodziła prasa, problem był również z dojazdem. Ustały prace na roli z powodu braku koni[67], które zostały zabrane przez niemieckie wojsko. Powoli zaczynało brakować podstawowych produktów oraz bydła, których ceny znacznie wzrosły. Problemem było zamykanie sklepów, gdyż kupcy obawiali się zmiany waluty i nie wiedzieli jaki będzie nowy przelicznik. Naczelnikiem gminy zamianowany został przez landrata rybnickiego Antoni Tatarczyk z Granic. Siedziba urzędu gminy początkowo mieściła się w domu Teodora Tatarczyka, później przeniesiono ją do budynku starej szkoły obok kościoła parafialnego, gdzie pozostała do lat 90.

Z początku podawano tylko obwieszczenia w języku niemieckim jednak później zaczęto wprowadzać język okupanta jako obowiązujący w urzędzie, szkole oraz kościele. 22 września proboszczowie powiatu rybnickiego zostali zwołani przez landrata rybnickiego Drewsa, który prosił ich o współpracę: „[…] pan Hawellek kierownik partii narodowo – socjalistycznej na powiat rybnicki zobowiązał proboszczów do wprowadzenia Nabożeństwa niemieckiego obok Nabożeństwa polskiego”[68]. Język niemiecki wprowadzić musiał ks. Styra również w dokumentacji kościelnej. Księgi metrykalne i kronika parafialna prowadzone są w tym okresie w języku niemieckim. Od listopada 1939 r. na terenach okupowanych w Polsce zaczęto wprowadzać spis ludności przeprowadzany przez niemieckich funkcjonariuszy oraz przydzielonych im pomocników w celu nadawania obywatelom polskim niemieckich dowodów osobistych. Spis ten potocznie nosił nazwę „palcówką” z języka niemieckiego „fingerbdruck” co oznacza odcisk palca. W celu uwierzytelnienia swoich danych należało obok własnoręcznego podpisu umieścić odcisk kciuka. W budynku Szkoły Podstawowej nr 1 w Mszanie  przeprowadzano taki spis od 19  do 23 grudnia 1939 r. Mieszkańcy musieli podawać swoje imię i nazwisko, datę i miejsce urodzenia, język, wyznanie, przynależność narodową, wykształcenie, zawód, okres służby wojskowej (mężczyźni), stopień w polskiej armii, miejsce pracy oraz informacje dotyczące posiadanych gruntów. Kto nie zgłosił się do szkoły w tych dniach lub podał fałszywe dane ukarany został grzywną lub karą 6 tygodni więzienia.

Niemiecki dowód osobisty był podstawą do otrzymania kartek żywnościowych[69]. Powołano nowy zarząd składający się z samych sympatyków niemieckości i tylko oni mieli wpływ na to co się działo we wsi. Zawieszono zajęcia w szkole. Wielu nauczycieli opuściło wieś[70], ci co pozostali współpracowali z okupantem i organizowali kursy nauki języka niemieckiego dla dzieci i młodzieży[71]. Jedna z nauczycielek pracująca w szkole nr 1 Wanda Hanuszkiewicz z Sosnowca zjawiła się w pierwszych dniach wojny na probostwie i oprócz pomocy materialnej usłyszała od ks. Styry słowa otuchy: „…może mnie nie będzie, może Pani nie będzie, ale Polska będzie, ja w to wierzę”[72]. Wanda Hanuszkiewicz na czas wojny przeniosła się z Mszany w swe rodzinne strony by tam brać udział w tajnym nauczaniu dzieci i młodzieży. Do Mszany wróciła po zakończeniu wojny  w 1945 r.  10 września 1939 r. ks. Styra spotkał się z mieszkańcem wsi o nazwisku Sitek, którego darzył szczególnym zaufaniem, polecił mu by ten przechował gdzieś powstańczy sztandar, który znajdował się w kościele. Ks. Styra podejrzewał co Niemcy mogą zrobić z takim sztandarem, który symbolizował polskość. Poinformował owego parafianina, że kościół zostanie otwarty do godziny 22. „Sitek wraz z żoną tego wieczoru wynieśli sztandar z kościoła i przechowali u siebie. Był u nich do końca wojny. Po wojnie znowu go nieśli powstańcy podczas uroczystości państwowej. W 1973 r. Koło ZBoWiD w Mszanie ufundowało nowy sztandar, a stary przekazano do muzeum w Wodzisławiu”[73].

Ks. Styra nie bał się okupanta i na kazaniach często w języku niemieckim powtarzał: „Aushalten, durchhalten, mundhalten”[74] czym zaczął narażać się miejscowym zwolennikom niemieckości oraz władzom okupacyjnym. Nastroje wśród mieszkańców Mszany z każdym rokiem coraz bardziej się pogarszały. Ludność zaczęła być nieufna wobec siebie nawzajem. Wprowadzone kartki żywnościowe były rozprowadzane przez nowe władze gminy niesprawiedliwie. Bezrobocie zmalało, gdyż wielu mieszkańców było zatrudnianych do pracy na terenie Niemiec, jednak faworyzowano ludność proniemiecką. O szczególnych przejawach niemieckości świadczyło prenumerowanie przez 27 rodziny mszańskie prasy niemieckiej[75]. Naukę w szkołach ponownie wznowiono, jednak wyłącznie w języku niemieckim. Wznowiono również naukę religii[76]. Zorganizowano przedszkole dla najmłodszych. Dla dziewczyn w wieku szkolnym zorganizowano Związek Dziewcząt Niemieckich, zaś dla chłopaków Hitlerjungen. Rolnicy zrzeszali się w Związku Chłopów, żołnierze w Związku Wojennym, a robotnicy w Froncie Pracy. Stowarzyszenia kościelne zgodnie z rozporządzeniem nowego rządu zostały rozwiązane na samym początku wojny, a ich akta i chorągwie przechowywane były na probostwie[77].

Od połowy września 1939 r,. na wniosek mieszkańców wsi, msze święte oraz nabożeństwa były sprawowane w języku niemieckim. Wniosek większej części mszańskich katolików spowodowany był tym, że większość nich w spisie powszechnym tzw. volksliście opowiedziała się za przynależnością niemiecką. Pierwszą taką msze świętą w języku niemieckim odprawił ksiądz Styra w dniu Wszystkich Świętych 1939 r. i od tego czasu co niedzielę na zmianę odbywała się msza w języku niemieckim i msza święta w języku polskim[78].
W 1940 r. cała wieś była podzielona na bloki, na czele każdego bloku stał tzw. blokowy. Wójtem Gminy po długiej walce został Teodor Tatarczyk, sekretarzem Rajnhold Sabina, urzędem stanu cywilnego kierował Jan Mitko. Do zarządu kościelnego należeli wyłącznie przedstawiciele Związku Niemców Wschodnich[79]. Najtrudniej do nowych warunków było dostosować się młodzieży, która była wychowywana w duchu i kulturze polskiej.

Ks. Styra został aresztowany dnia 15 kwietnia 1941 r. Tego dnia gestapo stawiło się w jego mieszkaniu na probostwie po tym, jak w ich ręce trafiła antyniemiecka ulotka pisana na jego maszynie. Ks. Styra został aresztowany pod zarzutem działalności konspiracyjnej przeciwko władzy niemieckiej oraz drukowania tajnych ulotek[80]. Faktem jest, że pożyczył swoją maszynę do pisania Janowi Szarzynkowi, który przebywał w Mszanie u swojego ojca Augustyna Szarzynka, który pełnił funkcję kościelnego. Dotychczas uważano, że ks. Styrę aresztowano po tym, jak znaleziono podczas rewizji w domu Plutowskich ulotki pisane na jego maszynie oraz jego maszynę. Jednak aresztowanie nastąpiło 10 dni wcześniej, dlatego bardziej realna jest wersja, że nastąpiło po tym, jak w ręce gestapo dostała się antyniemiecka ulotka pisana przez Jana Szarzynka. Ks. Styra, przeciwnik niemieckości, był w swej parafii nie lubiany od samego początku pobytu w Mszanie, gdyż podobno mówił że „Prawdziwego Niemca to on tu jeszcze nie widział”[81] i starał się słowem zwalczać niemieckość. W czasie pobytu księdza w rybnickim więzieniu szukano wszelkich dowodów na jego winę i podczas rewizji w domu Plutowskich 25 kwietnia znaleziono maszynę. Prawdopodobnie to przeciwnicy ks. Styry naprowadzili gestapo na członków Polskiej Tajnej Organizacji Narodowej w Mszanie. Była ta organizacja konspiracyjna, która głównie słowem walczyła z okupantem. W Mszanie założona została przez Dominika Plutowskiego, krawca z zawodu. Brat Dominika, Franciszek Plutowski jeszcze przed wojną wyjechał z Mszany do Katowic i tam w okresie okupacji niemieckiej zaangażował się w działalność sztabu organizacji konspiracyjnej PTON, za co poniósł śmierć poprzez ścięcie na gilotynie. Przed śmiercią wciągnął w tę organizację swojego brata z Mszany, dlatego rodzina Plutowskich była pod szczególnym nadzorem władz niemieckich. Przynależność do tej organizacji wiązała się ze złożeniem podpisu na deklaracji z pieczęcią orła białego. Dominik Plutowski otrzymał taką od swego brata, a zaufanym członkom w Mszanie wręczał takie deklaracje sam osobiście. Nie składano żadnej przysięgi. Celem organizacji było wyzwolenie narodu polskiego z pod okupacji hitlerowskiej.

Organizacja mszańska zajmowała się głównie pisaniem antyniemieckich ulotek, nie przygotowywała żadnej akcji zbrojnej, nie gromadziła też broni ani członkowie jej nie odbywali żadnych zebrań. Nie wykazywali też żadnej aktywności politycznej. W domu Dominika i Gertrudy Plutowskich drukowano antyniemieckie ulotki i tam właśnie trafiła maszyna do pisania ks. Styry. Po aresztowaniu ks. Styry, w domu Plutowskich dokonywano rewizji ubrań i przez przypadek znaleziono deklarację członkowską PTON oraz maszynę do pisania. 25 kwietnia 1941 r. aresztowano małżeństwo Plutowskich i osadzono w więzieniu w Rybniku. Dominika Sąd Specjalny skazał na „…izolację od społeczeństwa”[82], poprzez umieszczenie w obozie pracy w KL Dachau, gdzie doczekał wyzwolenia przez wojska amerykańskie. Gertrudę zaś za to, że nie złożyła donosu na policję o istnieniu organizacji PTON w Mszanie skazano na 2 lata więzienia, później przewieziono ją do obozu pracy, z którego została zwolniona i wróciła do Mszany 10 czerwca 1943 r.

Kwiecień 1941 był bardzo trudny dla działaczy organizacji konspiracyjnych w Mszanie. Po aresztowaniu ks. Styry aresztowano nie tylko małżeństwo Plutowskich, ale również innych działaczy tajnych organizacji pochodzących z Mszany. A byli to:

  • Kozielski Karol, urodzony 23 sierpnia 1889 r. w Mszanie, z zawodu piekarz. Brał udział w trzech powstaniach śląskich. Aresztowany 25 kwietnia 1941 r. pod zarzutem przynależności do tajnej organizacji konspiracyjnej. Przebywał w więzieniu w Rybniku, nie udowodniono mu winy, dlatego został zwolniony 28 lipca 1942 r., po ponad rocznym pobycie w tym więzieniu.
  • Kozielski Paweł, syn Karola, brał czynny udział w kampanii wrześniowej w 23 pułku artylerii stacjonującej w Będzinie. Po powrocie do domu nadal pracował jako piekarz. Aresztowany został 29 kwietnia 1941 r. za udział w tajnej organizacji, przebywał w więzieniu w Raciborzu. Przed rozprawą sądowa dostarczono mu pismo: Paweł Kozielski. W sprawie karnej przeciwko Panu o przygotowanie przedsięwzięcia zdrady stanu doręcza się Panu akt oskarżenia…Adwokat Kaszny z Raciborza G/Sl został Panu przydany jako obrońca. Bytom G/Sl. 17.3.1942. Przewodniczący Senatu Karnego Sądu Apelacyjnego w Katowicach podpis – Wolff.
    Zwolniony w maju 1942  po tym jak i jego ojcu nie udowodniono winy. Po powrocie z więzienia przebywał osiem miesięcy w szpitalu. Pozostał inwalidą, gdyż miał na skutek krwawych przesłuchań zniekształcone nogi. Po wojnie pracował jako piekarz w piekarni Gminnej Spółdzielni w Mszanie. Przyznano mu rentę I grupy. Zmarł 6 czerwca 1977 r.
  • Płaczek Wiktor, urodzony 23 lipca 1907 r. w Mszanie, rolnik z zawodu. Aresztowany 24 kwietnia 1941 r., przekazany do obozu (nieznana jest nazwa obozu, w którym przebywał), zwolniony 2 września 1942 r.
  • Pukowiec Paweł, urodzony 1 stycznia 1894 r. w Mszanie, pracował w PKP jako dróżnik. Aresztowany 25 kwietnia 1941 r., zwolniony 27 maja 1942 r.[83].
  • Pawlas Ignacy, urodzony 31 stycznia 1891 r. w Skrzyszowie, pracował jako górnik. Aresztowany został 28 kwietnia 1941 r. i przekazany do obozu koncentracyjnego (nieznana nazwa obozu, w którym przebywał). Został zwolniony z obozu 28 lipca 1942 r. Zmarł 10 października 1966 r.
  • Rduch Teodor, urodzony 31 marca 1892 r. w Mszanie, mieszkał w Skrzyszowie. Pracował jako górnik w kopalni „Ignacy” w Niewiadomiu. Uczestniczył w I wojnie światowej. Po wojnie włączył się w akcję przyłączenia Górnego Śląska do Polski. Brał udział w I i III powstaniu śląskim. W dniu wybuchu wojny, pojechał na wschód i dotarł, aż do Bugu. Po powrocie do domu został aresztowany 30.04.1940 r. i przekazany do KL Dachau, gdzie przebywał dwa i pół miesiąca. Następnie przesłano go do KL Mauthausen-Gusen. Zwolniony został z obozu 29.11.1940 r. dzięki staraniom żony[84].
  • Rduch Jan, urodzony 21 czerwca 1887 r. w Mszanie, mieszkał w Skrzyszowie. Był bratankiem Teodora Rducha. Pracował jako górnik w kopalni w Rydułtowach, a później w kopalni w Westfalii. Po I wojnie światowej wrócił do Skrzyszowa. Brał udział w I, II i III powstaniu śląskim. Po ustaleniu granicy po plebiscycie na Górnym Śląsku poszedł do szkoły policyjnej, a potem pełnił służbę na Śląsku Cieszyńskim. Podczas okupacji hitlerowskiej ze względu na zły stan zdrowia nie podjął się żadnej pracy. W kwietniu 1940 r. został aresztowany i osadzony w więzieniu w Rybniku, a następnie w Raciborzu za przynależność do Polskiej Tajnej Organizacji Narodowej. Sąd Specjalny w Raciborzu uznał go winnym i skazał na półtora roku więzienia. Doczekała się wyzwolenia. Zmarł w 1972 r. Otrzymał odznaczenie Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia[85].
  • Sobala Mieczysław, syn Alojzego Sobali, urodzony 1 marca 1941 r. w Mszanie. Pracował jako górnik. Aresztowany został 28 kwietnia 1941 r. Zwolniony 2 września 1942 r.
  • Płaczek Wiktor, urodzony 23 lipca 1907 r. w Mszanie, pracował jako rolnik. Aresztowany 24 kwietnia 1941 r. ( nie znane jest miejsce pobytu w więzieniu). Zwolniony został 2 września 1942 r.
  • Wysłucha Ignacy, urodzony 21 marca 1907 r. w Skrzyszowie, posiadał w Wodzisławiu warsztat ślusarski. Posiadał również rodzinę w Mszanie, do której dojeżdżał rowerem. W czasie okupacji pracował jako ślusarz w kopalni w Karwinie (Czechy). Nie posiadał żadnej grupy na volksliście. Aresztowany został przez gestapo 17 marca 1941 r. W jego mieszkaniu między bielizną znaleziono deklarację przynależności do PTON. Został skazany przez Sąd Specjalny w Bytomiu na: „odosobnienie od społeczeństwa”, czyli wywózkę do obozu. Z Bytomia przewieziono go do więzienia w Mysłowicach, a stąd do KL Auschwitz, gdzie pracował przy rozbiórce wraków samolotów. Podczas ewakuacji obozu w styczniu 1945 r. przewieziony został do KL Buchenwaldu, a potem do KL Dachau, gdzie doczekał wyzwolenia przez wojska amerykańskie w kwietniu 1945 r.
  • Reclik Alojzy, urodzony 1 marca 1909 r. w Mszanie, z zawodu był   murarzem. Aresztowany został 3 maja 1941 r. Zwolniony 24 lipca 1942 r.
  • Wala Franciszek, urodzony 21 września 1902 r. w Mszanie, był mistrzem drogowym. Członkiem POW. Uczestniczył w I powstaniu śląskim jako łącznik, w II powstaniu brał udział w marszu nocnym na Wodzisław, a w III powstaniu brał udział w walkach o Jastrzębie, Wodzisław i nad rzeka Odrą i rzeką Olzą. W domu jego rodziców odbierano przysięgę członków Polskiej Organizacji Wojskowej
    w 1919 r. Podczas okupacji nie posiadał żadnej grupy narodowościowej. Pracował jako robotnik drogowy. Aresztowany został 25 kwietnia 1941 r. za „…nie zgłoszenie zdrady kolegów – przeciwko III Rzeszy”. Otrzymał wyrok dwóch lat więzienia z czego zaliczono mu jednoroczny areszt śledczy i uzyskał zwolnienie 8 marca 1943 r. Po wojnie otrzymał Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia.
  • Szarzynek Jan, urodzony 27 listopada 1897 r. w Mszanie[86]. Pracował jako celnik. Był uczestnikiem trzech powstań śląskich. Jego ojciec Augustym Szarzynek, był kościelnym parafii w Mszanie. Podczas okupacji Jan Szarzynek nie pracował mieszkał u ojca. Zajmował się pisaniem antyniemieckich ulotek. Gdy zaczęto dokonywać w Mszanie aresztowań członków PTON wyjechał do Gereralnej Gubernii, zginął w późniejszych latach jako członek AK.

Bardzo ciekawy jest zapis w parafialnych księgach chrztu. Po 15 kwietnia nie widnieje nazwisko ks. Styry jako udzielającego chrztu tylko ks. Choroba, ks. Richard Ruratus oraz ks. Wallach. Jednak przez 3 niedziele maja tj. 4 maja, 11 maja i 18 maja 1941 r. widnieje znowu nazwisko ks. Styry jednak nie wpisane jego charakterem pisma, podobny zapis widnieje w księdze ślubów, obok dat: 5 maja, 7 maja, 11 maja, 12 maja oraz 18 maja, jak
i również w księdze zgonów wpisane jest nazwisko ks. Styry obok dat 21 kwietnia oraz 9 maja. Nawet Franciszek Wala[87] podaje datę 20 maja 1941 r. jako datę  aresztowania ks. Styry. Możliwe, że został on zwolniony z więzienia, gdyż nie miano dowodów jego winy i nastąpiło drugie aresztowanie po znalezieniu maszyny lub jakiś innych dowodów. Mogło również być tak, że wpisujący nie wiedział, jakie nazwisko wpisać i zapisał ks. Styrę jednak wydaje się to mało prawdopodobne.

Interesujący jest fakt, że pozostałych mieszkańców podejrzanych o działalność konspiracyjną, oprócz Dominika Plutowskiego, zwolniono z więzień, tylko nie ks. Styrę, którego wysłano do obozu w KL Auschwitz. Niestety nie ma źródeł wyjaśniających te okoliczności. Odmienny los spotkał również Jana Szarzynka, któremu udało się uniknąć aresztowania, jednak zginął w Generalnej Guberni jako działacz AK. Analizując inne przypadki aresztowanych duchownych wiemy, że wszyscy zostawali skazani na śmierć lub pobyt w obozach koncentracyjnych, gdyż zaraz po ludności żydowskiej byli drugą grupą do likwidacji w okupowanej Polsce[88].

Ks. Styra nigdy nie wymieniał nazwisk osób, które go zdradziły, jednak świadom był zdrady ze strony parafian, co przekazał ks. Konradowi Szwedzie[89]. Kronika parafialna podaje dwa nazwisk sugerując, że było ich więcej jednak z niewiadomych przyczyn nie wymienia dalszych: „…Zdradzili sami parafianie – Szarzynek, Pająk itd., którzy z Niemiec nie wrócili[…].”[90] Starsi parafianie[91] wymieniają kościelnego o nazwisku Szarzynek, który zdradził księdza. Bardzo jednak trudne jest ustalenie, czy był to kościelny Augustyn Szarzynek, gdyż wydając księdza naraziłby swojego syna Jana, który pisał na księdza maszynie ulotki antyniemieckie. Jak wiemy Jan w czasie aresztowań uciekł z Mszany. Ks. Styra nazwisk  zdrajców nigdy nie wymienił. Możliwe jest, że sami ówcześni mieszkańcy nie znali do końca prawdy. Warta wspomnienia jest tutaj postać Jana Mitko, ówczesnego grabarza, którego również podają starsi mieszkańcy jako zdrajcę. Jan Mitko był gorącym zwolennikiem niemieckości, w czasie okupacji hitlerowskiej pełnił w gminie funkcję urzędnika stanu cywilnego. Wójtem był wtedy Teodor Tatarczyk, sekretarzem Reinhold Sabina, którzy również nie przepadali za niewygodnym dla nich proboszczem. Jana Mitko rozstrzelało wojsko radzieckie 23 marca 1945 r. w więzieniu w Sosnowcu, jego grobu do dziś nie odnaleziono. Są to tylko przypuszczenia i hipotezy wysunięte na podstawie relacji starszych mieszkańców. Co działo się z ks. Styrą w rybnickim więzieniu, wiemy tylko z artykułu ks. Konrada Szwedy, który opisuje te wydarzenia na podstawie opowiadań ks. Styry, z którym spotkał się w obozie.

Ks. Szweda znał  bardzo dobrze ks. Styrę jeszcze z czasów jego posługi w parafii w Rybniku. „Szykany więzienia rybnickiego znosił ks. Styra z godnością katolickiego kapłana.Traktowany na równi z innymi więźniami spełnia najniższe posługi, a w chwilach wolnych modli się, myśli i snuje refleksje nad swoim życiem…[…]. Teraz jest we więzieniu jako wyrzutek społeczeństwa, wzgardzony przez wszystkich. Tak chętnie wszystkim pomagał, radził, podnosił na duchu, dziś jemu nikt pomóc nie chce. Smutny siedzi w celi więziennej
i modli się do Wszechmogącego Boga. Po trzech miesiącach wywieziono ks. Styrę z Rybnika do Oświęcimia. Tu już nie znalazł chwili czasu na refleksje. Tu zaprzężony w kierat obozowego życia stawał się numerem bez znaczenia.[…]”[92]

Ks. Styra, numer obozowy 18176

 

Starsi mieszkańcy Mszany wspominają również, że próbowano proboszcza ratować, wysyłając delegację, która miała poświadczyć przed Gestapo o niewinności kapłana. Niestety nie udało mi się ustalić więcej szczegółów na ten temat[93]. Zachował się jednak dokument przemeldowania ks. Styry z więzienia w Rybniku do obozu pracy
w Auschwitz z datą 17 lipca 1941 r. Bardzo ciekawe jest, dlaczego ks. Styra został wywieziony do obozu w Auschwitz, gdyż w tym czasie duchownych kierowano raczej do obozu w Dachau, tak np. zrobiono z ks. Janem Sorkiem, który zastępował ks. Styrę w Mszanie po aresztowaniu. Wraz z ks. Styrą tego samego dnia przybył do obozu z nim inny więzień rybnickiego więzienia – Franciszek Piontek urodzony 11 września 1885 r. pochodzący z Baranowic tj. dzielnicy Żor. Z powyższego dokumentu wynika również, że jego numer obozowy to 18177. Z dokumentu tego dowiadujemy się, że numer obozowy ks. Styry to 18176. „17 VII Numerami 18176 i 18177 oznaczono dwóch więźniów skierowanych przez Gestapo rejencji katowickiej z Rybnika”[94].

Bardzo ciekawe jest wystosowane 26 lipca 1941 roku pismo do Kurii w Katowicach przez niejakiego Rudolfa Zenkera[95], w którym pytał on o informacje dotyczące miejsca pobytu ks. Styry. Wikariusz Generalny na pismo odpowiedział 28 lipca[96]. Zaznaczył w nim, że ksiądz przebywa w więzieniu, ale nie wiadomo dokładnie, w którym. Rudolf Zenker prawdopodobnie zajmował się remontem organów w parafii mszańskiej, gdyż to nazwisko widnieje w protokole: „W roku bieżącym zostały organy reperowane przez firmę Zenker – Katowice kosztem 1362 zł”[97], jednak dlaczego szukał informacji na temat miejsca pobytu ks. Styry pozostaje zagadką. Możliwe, że ksiądz nie uregulował zapłaty za remont organów i chciał odzyskać resztę pieniędzy.

 

Pobyt Ks. Styry w KL Auschwitz

Ks. Styra przybył do obozu 17 lipca 1941 r. i szybko musiał dostosować się do bestialskich warunków jakie tam wówczas panowały. Spotkał tam swego życzliwego parafianina z Mszany Alojzego Sobalę, z którym przebywał razem na jednym bloku[98]. „Sobala mając dostęp do kuchni, chciał księdzu przynosić dodatkowa porcję. Ksiądz odmówił takiej pomocy ze względu na równość i braterstwo ludzi skazanych na głód, cierpienia i śmierć”[99] . Alojzy Sobala urodził się 24 marca 1882 r. w Mszanie, gdzie mieszkał wraz z rodziną. Aresztowany został 6 września 1940 r. pod zarzutem szerzenia defetyzmu (miał rzekomo mówić, że Niemcy przegrają wojnę)[100]. Doczekał się jednak zwolnienia z obozu dnia 31 sierpnia 1943 r. Zmarł w Mszanie 5 lutego 1954 r. Ks. Styrę w obozie spotkał jak już było wymienione ks. Konrad Szweda, który pamiętał swojego wikarego jeszcze z czasów swego dzieciństwa. Opisuje on ks. Styrę tak: „…W komandzie Neu – Bau wre praca. W morderczym tempie uwijają się więźniowie, wszędzie słychać wrzaski i bicia. Wśród robotników ujrzysz księdza Styrę, jak w szarym pasiaku ugina się pod ciężarem żelaznej taczki naładowanej cegłami. Ujrzysz go później przy pielęgnowaniu drzew, jak kopie ziemię wozi nawóz nosi wodę. Wieczorem słaby i zbity , zgłodniały wraca na blok…”[101]. Ks. Szweda wspomina również o wielkiej pokorze ks. Styry oraz pogodzeniu się z losem więźnia obozowego. Pewnego dnia zapytany przez blokowego zwanego krwawym Alojzem, który słynął z okrutnego znęcania się nad więźniami za jakiekolwiek przejawy religijności, o swój zawód na odpowiedź, że jest duchownym został mocno uderzony w twarz tak, że upadał na ziemię. Następnie dostał rozkaz położenia się na taborecie i otrzymał 25 cięgów.

Następnego dnia dalej blokowy znęcał się nad kapłanem: „[…] Przyprowadźcie mi tego komendianta – krzyczy następnego wieczoru krwawy tyran. Odmów egzekwie nad tym ścierwem leżącym pod murem…Nie mogę tego ucz…nie dokończył ksiądz Styra, gdyż w tym momencie wymierzył mu blokowy tak gwałtowny policzek, iż jęknął tylko bezwładnie i runął na ziemię. Wśród bluźnierstw i wyzwisk kopie w brzuch, głowę…Ty z moich rąk nie wyjdziesz, przeklęty klecho, wykończę Cię w ciągu trzech dni…”[102]. „Po czterech miesiącach pobytu w Oświęcimiu ks. Styra zachorował. Na palcu u nogi pokazał się ropień. Krwawy kapo zapędzał biciem kulawego księdza do czyszczenia ubikacji”[103]. Z dalszych wspomnień ks. Szwedy dowiadujemy się o wielkim strachu ks. Styry przed blokowym, jednak we wszystkim ufał bezgranicznie Bogu, który wysłuchał jego modlitwy i „krwawego” Alojza przeniesiono za kradzieże do tzw. „karniaka”.

Stan zdrowia ks. Styry ciągle się pogarszał. Wykańczał go powoli osiemnastogodzinny dzień pracy, głód, długie stanie na apelach oraz niewygodne drewniaki, które spowodowały ogromne rany na nogach. „Na górnej prawej stopie powstał wielki obrzęk, rana przemieniał się w gangrenę otoczoną ziarniną. W każdą niedzielę przed ambulansem tłumy chorych. Biorę księdza Styrę na plecy i niosę przed orydynującego lekarza. Na korytarzu zauważa nas sekretarz Strössel – straszliwy wróg Kościoła. – Precz mi stąd, francowaci kapucyni – krzyczy, a chwyciwszy za kołnierz daje kopniaka i wyrzuca za drzwi. Ks. Styra ze spokojem zniósł to upokorzenie. Noga nabrzmiała, gorączka rosła; w takich boleściach przetrwał jeszcze cztery dni, aż nieprzytomnego przyniesiono z pracy do szpitala. Przeprowadzono operację. – Jestem zupełnie bez sił – zdaje mi się, że już stąd nie wyjdę – powiedział jakby czuł bliski koniec. Na izbie chorych panowały straszliwe warunki. Z gnijących flegmon i ran wylewała się na koce ropa. Nad chorymi unosiły się czarne kłębowiska much i owadów. Obok blok 11 ze ścianą śmierci. Za każdą salwa plutonu egzekucyjnego ks. Styra drżał i zatykał uszy. Cieszył się, gdy mu podałem kubek herbaty lub pan Sobala z Mszanej przyniósł trochę marmolady. Do straszliwych boleści dołączyło się zapalenie płuc. Nieustanna gorączka spalała organizm, nastąpiło zapalenie opon mózgowych, graniczące z utratą władz umysłowych. Ks. Styra odbył spowiedź świętą zeschłymi wargami szepce: „Jezus Maryja” i słowa „wszystkim przebaczam, również i moim wrogom”[104].

Ks. Styra zmarł w nocy z 9 na 10 października 1941 r. „…po pięciu miesiącach od chwili aresztowania w wieku 59 lat”[105]. Całą noc był z nim obecny ks. Gołębiowski z diecezji wrocławskiej: […] W orszaku pogrzebowym nie było nikogo i nikt tez nie odprawił „Castrem Dolores”. Jak cicho i skromnie żył tak tez umierał. Ciało spalono w krematorium[106]. W akcie zgonu zapisano, iż umarł w wyniku powikłań po operacji nogi. Tak wyglądały ostatnie dni mszańskiego proboszcza, człowieka skromnego i cichego[107] jak wspominają najstarsi mieszkańcy Mszany „Swoim postępowaniem dał przykład jak godnie umierać za ojczyznę. Nauczycielka Wanda Sitek po wojnie w 1946 r. zorganizowała dla społeczeństwa Mszany akademię żałobną ku czci ks. proboszcza Styry. Był kwiecień miesiąc pamięci narodowej. Na tle flagi narodowej zawieszono portret ks. Styry, nad nim cierniowa koronę z gałęzi obok trójkąt z litera P. O pobycie ks. Styry w obozie opowiadał były więzień Oświęcimia Sobala Alojzy”[108].

Obecnie w kościele św. Jerzego w Mszanie w głównym przedsionku po lewej stronie znajduje się tablica upamiętniająca ks. Styrę również jedna z ulic mszańskich nosi swa nazwę od jego imię.„Osiemnaście lat administrowania mszańską parafią pozostawiło swój ślad. Trud jego duszpasterskiej działalności koncentrował się na ambonie, przy ołtarzu, w konfesjonale i w organizacjach. Były to dzieła łaski, serca, mózgu i energii. Dzieła owocujące w kręgu młodzieży i w środowisku starszych […]”[109].

Jedyna pamiątką jaka pozostała po mszańskim proboszczu jest solidnie prowadzona kronika parafialna, uporządkowana i sklejona w całość, która zawiera pisma sięgające nawet XV wieku. „Zostawił pomnik w sercach parafian jako kapłan męczennik”[110].

Katarzyna Lewandowska

[1] Archiwum Archidiecezji Katowickiej ( dalej: AAchKat.), Akta personalne (dalej: AP) ks. Franciszka Styry, syg. AP 806, (b.p.).

[2] Ks. Emanuel Schultzik (Szulczyk)  urodził się w 1839 r. w Rybniku. W czasach akademickich był członkiem Towarzystwa Polskich Górnoślązaków w Wrocławiu. Po ks. Damrocie był profesorem religii w Pilchowicach, potem od 1886 proboszczem w Wodzisławiu, a od 1892 w Biedrzychowicach w powiecie prudnickim. Zmarł
w 1895 roku. Jest autorem książeczek katechetycznych.

[3] Archiwum Parafii św. Jerzego w Mszanie (dalej: APŚJM), Kronika parafialna, s. 309.

[4] Ks. Ludwik Tunkel urodził się 3 października 1862 r. w Biedrzychowicach (powiat prudnicki) w zamożnej rodzinie chłopskiej z rodowodem szlacheckim. Jako kapłan pracował najpierw w Bytomiu, a 27.02.1893 r. został proboszczem kochłowickim. Od 1908 r. był także dziekanem dekanatu Królewska Huta. Jest to postać bardzo znacząca nie tylko dla Kochłowic, ale dla całej okolicy. W 1904 r. w 50. rocznicę ogłoszenia dogmatu o Niepokalanym Poczęciu NMP, zbudował z tufu trachitowego (sprowadzonego z Niemiec) grotę lurdzką. W 1910 roku zamówił we wrocławskiej firmie rzeźbiarskiej krzyże kamienne, które postawiono w miejsce drewnianych przy ulicach Kochłowic. W 1909 r. zbudował w Kłodnicy kaplicę, w której były odprawiane msze św. W Bykowinie przebudował szkołę na kościół pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa. Odłączył od parafii kochłowickiej Halembę. Kościołowi panewnickiemu darował witraż do prezbiterium z wizerunkiem św. Elżbiety Turyngijskiej. Na pamiątkę srebrnego jubileuszu kapłaństwa proboszcza dobrodzieje ufundowali ołtarz Ogrójca w nowym kościele. Dzięki staraniom proboszcza Tunkla Kochłowice zostały przyłączone do linii kolejowej i zbudowano dworzec; otwarto także instytucję bankową. Dbał on o zdolne, a niezbyt zamożne dzieci swoich parafian. Z jego inicjatywy otwarto w 1903 r. szkołę dla młodzieży pracującej. Oprócz tych wielu wspaniałych budowli, których wzniósł niemało, troszczył się także o ten żywy Kościół i jego wzrost duchowy. Ks. Tunkel był wspaniałym kaznodzieją. Owoce jego działalności, np. w postaci licznych powołań kapłańskich, parafia wydała w późniejszych latach. W styczniu 1922 r. objął parafię w Kórnicy niedaleko Głogówka. Do Kochłowic już nigdy nie zawitał.n Zmarł 28 lutego 1941 r.

[5] Fürstlicher Brunnerarzt do ks. Styry 9 lipca 1912, AAchKat., AP ks. Franciszka Styry, syg. AP 806, (b.p.).

[6] Ks. Mateusz Bielok urodził się 11 listopada 1870 r. w Małej Dąbrówce k. Katowic, w rodzinie Andrzeja i Marianny zd. Labuś. Jego ojciec był właścicielem domu i pracował zawodowo jako górnik. Gimnazjum ukończył w Katowicach, otrzymując świadectwo dojrzałości 22 lutego 1893 r. Studia filozoficzno-teologiczne odbył we Fryburgu szwajcarskim i Wrocławiu. Jako kleryk wygłaszał w języku polskim kazania w kościele św. Krzyża we Wrocławiu. 21 czerwca 1897 przyjął we Wrocławiu święcenia kapłańskie. 21 lipca 1897 r. otrzymał dekret wikariuszowski do Mikołowa, gdzie proboszczem był ks. Alojzy Schnapka. W krótkim czasie został przewodniczącym związku robotników, w którym prowadził wykłady społeczno-religijne w języku polskim. 28 listopada 1902 r. został skierowany do Łazisk Górnych jako kuratus. Zbudował tam plebanię. 24 listopada 1903 r. objął stanowisko proboszcza w Bieruniu Starym.

[7] Ks. Józef Okrent urodził się 13 maja 1882 r. w Markowicach k. Raciborza. Ukończył gimnazjum franciszkańskie w Nysie. Otrzymał święcenia kapłańskie 22 maja 1908 r. we Wrocławiu. Pracował jako wikary w Oleśnie, potem krótko w Gliwicach. W 1912 r. został wikarym w Rybniku. W 1922 r. zorganizował w Rybniku polskie gimnazjum męskie. Uczył w nim religii, geografii, historii i języka hebrajskiego. W 1928 r. został proboszczem w parafii Miedźna k. Pszczyny. Od 1936 r. pełnił funkcję dziekana dekanatu pszczyńskiego.

[8] Naczelnicy gmin rybnickich do delegata biskupiego ks. Kapicy 25 X 1922, AAchKat., AP ks. Franciszka Styry, sygn. AP 806, (b.p.).

[9] Tamże.

[10] List parafina rybnickich do abp diecezji wrocławskiej 11 XI 1922, AAchKat., AP ks. Franciszka Styry, sygn.AP 806,( b.p.).

[11] AP ks. Franciszka Styry, AAchKat, sygn. AP 806, (b.p.).

[12] Ksiądz Styra do ks. A. Hlonda 22 XII 1922, AAchKat., AP ks. Franciszka Styry, sygn. AP 806, (b.p.).

[13] APŚJM, Kronika parafialna, s.309.

[14] Ks. Jan Pojda urodził się 27 stycznia 1890 r. w Pyskowicach. Mając 11 lat, w 1901 r. ukończył niemiecką szkołę powszechną w Rudzieńcu. W wieku 19 lat zdał egzamin dojrzałości i w tym samym roku zapisał się na Wydział Teologiczny Uniwersytetu Wrocławskiego. 21 czerwca 1913 r. otrzymał we Wrocławiu, z rąk ówczesnego kardynała Jerzego Koppa święcenia kapłańskie. Swoją prymicyjną mszę św. odprawił w kościele p.w. św. Michała Archanioła w Rudzieńcu. Jego pierwszą placówką był Berlin, gdzie pracował trzy lata. W 1917 r. został przeniesiony do Opola, następnie do Mszany i Mysłowic.

1 października 1923 r. na prośbę mieszkańców przybył do Książenic jako administrator. W maju 1940 r. w czasie trwania fali aresztowań śląskich duchownych został również aresztowany i wywieziony przez Rybnik do obozu w Dachau, gdzie zmarł 20 września 1942 r.

[15] List Józefa Sitka do Administratora Apostolskiego w Katowicach z dnia 13 maja 1923 rok, AAchKat ,Akta ogólne parafii w Mszanie 1915 – 1925, t. IV., syg. AL 1470.

[16] APŚJM, Kronika parafialna, s. 308.

[17]  Pismo ks. A. Hlonda do ks. F. Styry z 22 II 1924 r.; Pismo ks. Styry do Administratora Apostolskiego ks. A. Hlonda z 22 lutego 1924 r., AAchKat , AP ks. Franciszka Styry, sygn. AP 806, (b.p.).; Tellurium przyrząd będący modelem ruchów Ziemi i Księżyca względem Słońca, służący do pokazywania oświetlenia Ziemi w różnych porach dnia i roku, faz Księżycazaćmień Słońca i zaćmień Księżyca.

[18] List naczelnika gminy w Mszanie Józefa Sitka do Administratora Apostolskiego w Katowicach ks. A. Hlonda z dn. 23 stycznia 1924 r., AAchKat, Akta ogólne parafii w Mszanie 1915 –1925, sygn. AL 1470.

[19] Administrator Apostolski w Katowicach do Józefa Sitka 26 I 1924, AAchKat, Akta ogólne parafii w Mszanie 1915-1925, sygn. AL 1470.

[20] Dekret dla ks. Styry, AAchKat, Akta ogólne parafii w Mszanie 1915 –1925, sygn. AL 1470.

[21]  List Parafian do Administratora Apostolskiego w Katowicach 13 III 1924, AAchKat , Akta ogólne parafii w Mszanie 1915 – 1925, sygn. AL 1470.

[22] Tamże.

[23] Tamże.

[24]  List Parafian do Administratora Apostolskiego w Katowicach 13 marca 1924, AAchKat, Akta ogólne parafii   w Mszanie 1915 – 1925, sygn. AL 1470.

[25]  List ks. rektora T. Sąsały do Administratora Apostolskiego w Katowicach 13 marca 1924, AAchKat, Akta ogólne parafii w Mszanie 1915 – 1925, sygn. AL 1470.

[26] Ks. Franciszek Schnalke,  urodził się 4 grudnia 1873 r. w Raciborzu. Skończył gimnazjum w Raciborzu. Studia teologiczne skończył we Wrocławiu, święcenia kapłańskie uzyskał 11 czerwca 1898 r. z rąk kard. G. Knoppa. Jako wikary pracował w Bytomiu i Berlinie (par. św. Jadwigi). 22 sierpnia 1911 r. objął stanowisko proboszcza parafii WNMP w Wodzisławiu Śl. 28 lipca 1915 r. bp. A. Bertram mianował go dziekanem dekanatu wodzisławskiego. Administrator apostolski ks. A. Hlond mianował go konsulem diecezjalnym wraz z powstaniem diecezji katowickiej został duchownym. Pracował na rzecz ubogich, ufundował również sierociniec z własnych oszczędności. Z jego inicjatywy powstał w Wodzisławiu wydział parafialny Caritas. Zmarł w Wodzisławiu po ciężkiej chorobie 21 września 1944 r.

[27] List Walentego Plutowskiego do Administratora Kościelnego w Katowicach 3 III 1932 r., AAchKat,
AP  ks. Franciszka Styry, sygn . AP 806, (b.p.).

[28] Tamże.

[29] Tamże.

[30] Tamże.

[31] List Walentego Plutowskiego do Administratora Kościelnego w Katowicach 3 III 1932, AAchKat,
AP  ks. Franciszka Styry, sygn. AP 806, (b.p.).

[32] List Walentego Plutowskiego do Administratora Kościelnego w Katowicach 3 III 1932,  AAchKat,  AP Franciszka Styry, sygn. AP 806, (b.p.).

[33] List ks. dziekana Schnalkiego do Administratora Apostolskiego w Katowicach 9 V 1932, AAchKat, AP ks. Franciszka Styry, sygn. AP 806, (b.p.).

[34] List ks. Styry do Administratora Apostolskiego w Katowicach 28 V1932, AAchKat,  AP  ks. Franciszka Styry, sygn. AP 806, (b.p.).

 

[35] List ks. Styry do Administratora Apostolskiego w Katowicach 28 V 1932, AAchKat., AP ks. Franciszka Styry, sygn. AP 806, (b.p.).

[36] Tamże.

[37] List ks. Schnalkego do Walentego Plutowskiego 2 VI 1932, AAchKat., AP ks. Franciszka Styry, sygn. AP 806, (b.p.).

[38] List Franciszka Tatarczyka do Administratora Apostolskiego w Katowicach 1 I 1940, AAchKat., Akta personalne ks. Franciszka Styry, sygn. AP 806, (b.p.).

[39] List Wikariusza Generalnego do ks. Styry 31 I 1940, AAchKat., AP ks. Franciszka Styry, sygn. AP 806, (b.p.).

[40] Tamże.

[41] Tamże.

[42] List ks. Styry do Administratora Apostolskiego w Katowicach 4 II 1940, AAchKat., AP  ks. Franciszka Styry, sygn. AP 806, (b.p.).

[43] APŚJM, Kronika parafialna, s. 314–315.

[44] Parafia Mszana, „Gość Niedzielny” 1932, nr 36.

[45] AAchKat, Akta ogólne parafii Mszana 1925 – 1989, sygn. AL 1473, (b.p.). Szerzej o Sodalicjach na Śląsku:
J. Myszor, Sodalicja Mariańska, [w:] Bóg, Człowiek, Świat, red. A. Konopczyna, I. Mierzwa, Katowice 1989, s. 260–261. Na Śląsku Sodalicje Mariańskie potocznie były nazywane Kongregacjami Mariańskimi.

[46] Na terenie parafii w Mszanie działał od 1882 r.

[47] AAchKat, Akta ogólne parafii Mszana 1925 – 1989, sygn. AL 1473; APŚJM, Kronika parafialna, s. 316.

[48]AAchKat, Akta ogólne parafii Mszana 1925 – 1989, sygn. AL 1473; APŚJM, Kronika parafialna, s. 316.

[49] Liczyło 373 członków w 1936 r.

[50] Liczyło 100 członków. Jego pracami kierowała Maria Wija.

[51] AAchKat, Akta ogólne parafii Mszana 1925 – 1989, sygn. AL 1473, (b.p.).; APŚJM, Kronika parafialna, s. 322.

[52]APŚJM, Kronika parafialna, s. 312, 317.

[53] AAchKat, Akta ogólne parafii Mszana 1925 – 1989, sygn. AL 1473,(b.p.); Spis tradycji kościelnej z 12 III 1924 r.

[54] List ks. dziekana Schnalego do Administracji Apostolskiej w Katowicach z dn. 1 IV 1924 r., AAchKat, AP ks. Franciszka Styry, sygn. AP 806, (b.p.).; Jusjurandum de sinceritate fidei – Przysięga szczerej wiary.

[55]AAchKat, Akta ogólne parafii Mszana 1925 – 1989, sygn. AL 1473, Protokół wizytacji kanoniczej parafii w Mszanie z dn. 6 VI 1928 r.; Protokół wizytacji kanoniczej parafii w Mszanie z dn. 6 VI 1937 r.

[56] APŚJM, Kronika parafialna, s. 309.

[57] Tamże, s. 312.

[58] Archiwum Urzędu Gminy w Mszanie (dalej: AUGM), Kronika Gromady Mszana 1935–1975, (b.p.).

[59] APŚJM , Kronika parafialna, s. 309, 312.

[60] Wanda Sitek, Wspomnienie, „Wiesiadnik Parafialny” 1998, nr jubileuszowy.

[61] AUGM, Kronika Gromady Mszana 1935 – 1975, (b.p.).

[62]APPŚJM, Kronika parafialna, s.241.

[63] Tamże.

[64] Na podstawie wywiadu przeprowadzonego z A. Marek dnia 26.02.2003.

[65] AUGM, Kronika Gromady Mszana 1935 – 1975, (b.p.) .

[66] Wanda Sitek, Wspomnienie, „Wiesiadnik Parafialny” 1998, nr jubileuszowy.

[67]APPŚJM, Kronik Parafialna, s. 242.

[68] Tamże.

[69] APŚJM, Kronika parafialna, s.243.

[70] Tamże, s. 248.

[71] Tamże.

[72] AUGM, Kronika Gromady Mszana 1935 – 1975, (b.p.).

[73] Zbiory Jana Delowicza, (Na postawie wspomnień Franciszka Wali z dnia 17.03.1974r. opracowanych przez Pawła Gleńskiego), skor.IV.

[74] Wytrzymać, przetrzymać, milczeć.. Zbiory Jana Delowicza,(Na podstawie wspomnieć Franciszka Wali z dnia 10.03.1974r. opracowanych przez Pawła Gleńskiego), skor.IV.

[75] APŚJM, Kronika Parafialna, s. 248.

[76] APŚJM, Kronika Parafialna, s. 244.

[77] Tamże, s. 253.

[78] Tamże.

[79] Tamże, s. 244.

[80] E. Wichura – Zajdel, Z dziejów duchowieństwa śląskiego w czasie II wojny światowej 1939 – 1945, Warszawa 1968, s. 90.

[81] Na podstawie wywiadu przeprowadzonego z A. Marek dnia 26.02.2003.

[82] J. Klistała, Martyrologium mieszkańców ziemi rybnickiej, Wodzisławia Śląskiego, Żor, Raciborza

w latach 1939-1945 – Słownik Biograficzny, Bielsko – Biała 2006, s.261.

[83] Zbiory Jana Delowicza ( kserokopia z relacją Franciszka Wala i nauczycielki Wandy Sitek), skor.IV.

[84] Zbiory Jana Delowicza ( kserokopia z relacją żony – Anastazji Rduch), skor.IV.

[85] Zbiory Jana Delowicza ( na podstawie własnoręcznie napisanego życiorysu ), skor.IV.

[86] APPŚJM, Księga chrztów 1917 – 1934.

[87] Zbiory Jana Delowicza,(Na podstawie wspomnieć Franciszka Wali z dnia 10.03.1974r. opracowanych przez Pawła Gleńskiego) skor. IV.

[88] Oprócz większości księży pochodzenia niemieckiego i nie narażających się lub współpracujących z Niemcami

[89] K. Szweda, Ostatni etap mszańskiego proboszcza,  „Gość Niedzielny” 1948 nr 44.

[90] APPŚJM, Kronika Parafialna, s. 257.

[91] Na podstawie wywiadu z A. Marek przeprowadzonego 26.02.2003 r.

[92] Ks. K. Szweda, Ostatni etap mszańskiego proboszcza,  „Gość Niedzielny” 1948, nr 44.

[93] Na podstawie wywiadu z A. Marek przeprowadzonego 26.02.2003 r.

[94]  D.Czech, Kalendarz wydarzeń w KL Auschwitz, Oświęcim – Brzezinka 1992, s.73.

[95]  List Rudolfa Zenkera do wikariusza generalnego diecezji katowickiej wystosowany dnia 28 lipca 1941r., AAchKat., AP  ks. Franciszka Styry, sygn. AP 806, (b.p.).

[96] List wikariusza diecezji katowickiej do Rudolfa Zenkera wystosowany dnia 28 lipca 1941r., AAchKat., AP  ks. Franciszka Styry, sygn. AP 806, (b.p.).

[97] AAchKat, Akta ogólne parafii Mszana 1925 – 1989, sygn. AL 1473, Protokół z wizytacji kanonicznej w parafii Mszana 13 XI 1934 r.

[98] Zbiory Jana Delowicza, ( Na podstawie wspomnieć Franciszka Wali z dnia 10.03.1974r. opracowanych przez Pawła Gleńskiego,s.3), skor.VII.

[99] Tamże.

[100] I. Pająk, Mieszkańcy Śląska, Podbeskidzia, Zagłębia Dąbrowskiego w KL Auschwitz, Katowice, s.47.

[101] K. Szweda, Kwiaty…, Poznań – Warszawa 1982, s.38.

[102] W. Jacewicz, J. Woś, Marytyrologium Polskiego duchowieństwa rzymskokatolickiego

pod okupacją hitlerowską w latach 1939-1945, zeszyt III, Warszawa 1978, s. 206.

[103] Zbiory Jana Delowicza,(Na podstawie wspomnieć Franciszka Wali z dnia 10.03.1974r. opracowanych przez Pawła Gleńskiego,s.3), skor. IV.

[104] K. Szweda, Ostatni etap mszańskiego proboszcza,  „Gość Niedzielny” 1948 nr 44.

[105] Zbiory Jana Delowicza (Na podstawie wspomnień Franciszka Wali z dnia 10.03.1974r. opracowanych przez Pawła  Gleńskiego,s.3) skor. IV.

[106] Wanda Sitek, Pamięci kapłana męczennika, Wiesiadnik Parafialny” 1999, nr 7.

[107] Na podstawie wywiadu przeprowadzonego z A. Marek 26.02.2003 r.

[108] Zbiory Jana Delowicza, (Na podstawie wspomnień nauczycielki Wandy Sitek z dnia 10.03.1974 r. opracowanych przez Pawła Gleńskiego,s.3), skor. IV.

[109] E.Wichura – Zajdel, Zginęli za ojczyznę, WTK 1961, nr 32.

[110] Wanda Sitek, Pamięci kapłana męczennika, Wiesiadnik Parafialny” 1999, nr 7.

129 total views, 1 views today